poniedziałek, 31 grudnia 2012

NOWY ROK!!!!!!!!!!!!!

Z okazji nadchodzącego roku 2013, życzę Wam wiele radości, szczęścia, miłości, samych pogodnych dni i spełnienia marzeń!!!



piątek, 31 sierpnia 2012

Rozdział 42

Lon poszedł do posłańca, jak obiecał Laurze.
Lon: Dzień dobry, ptasku!
Posłaniec: Czego ode mnie chcesz?
Lon: Powiedz mi, gdzie ten Sizem.
Posłaniec: Czego mam to robić? Co za to dostanę?
Lon: Wiedz, że zadowolisz się tym.
Posłaniec: Dobra. Sizem jest daleko stąd, za pustynią w dżungli, na zachód! To co za to dostanę?
Lon: To!
I pożarł go.
Lon: Mniam, mniam........... Launa może mi to kazać częściej!
I poszedł do niej.
Launa: Załatwiłeś to?
Lon: Tak.
Launa: I gdzie jest Sizem?
Lon: W dżungli. Na zachód.
Launa: Świetnie! Chodź!
Pobiegła kawałek.
Launa: Lon? Nie idziesz ze mną?
Lon: No nie wiem.........
Launa: No chodź! Będzie fajnie!
Lon: No dobra!
I pobiegli. Biegli całą noc.
Lon: Zresztą, dlaczego to robimy?
Launa: Ten lew może niesprawiedliwie zginąć!
Lon: I co nam do tego?
Launa: Chcę mu pomóc.
Lon: Po co?
Launa: Zróbmy postój.
Lon: Dobra.
Zrobili postój.
Lon: To po co tam idziemy?
Launa: Powiem ci, kiedy przyjdzie właściwa pora.
Lon: Dobra. Chodźmy spać. Wyruszymy jutro o świcie.
Launa: Dobra i poszli spać.

wtorek, 14 sierpnia 2012

środa, 6 czerwca 2012

Rozdział 41

Gdy tylko wstało słońce, Launa znów, poszła na granice. Chciała pójść znów do tego lwa. ( on ma na imię Lon )
Launa: Lon! Jak miło cię widzieć!!! :)
Lon: Też się cieszę.
Launa: Lon, musisz mi pomóc.
Lon: W czym?
Launa: To długa historia. ( zaczęła opowiadać mu o jej życiu ) bla bla bla bla bla bla......... I on chce zabić tego Sizema. Musisz złapać tego posłańca, i zapytać go, gdzie Sizem mieszka.
Lon: OK. Tylko nie wiem co twój ojciec zrobi, jak się dowie, że jego posłańca został zaatakowany prze ze mnie.
Launa: Dla tego go zjesz.
Lon: OK. Dziwnie się czuje.........
Launa: I tak trzymać!
A na Lwiej Skale:
Strix: Znów jej nie ma............
Zeka: Zaczynasz mnie denerwować. Jest stare dobre powiedzenie. Jak coś kochasz, daj mu wolność!
Strix: Powoli zaczynam ją nie kochać!
Zeka: A ty zaczynasz mnie strasznie wkurzać!
Strix: Za kogo ona się ma!?
Zeka: Za twoją córkę.
Strix: Ach.............
Na granicach.............
Launa: Muszę już iść, tata za chwilę się obudzi. Wiesz jak ten ptak będzie wyglądać, prawda?
Lon: Tak nie da się zapomnieć słów z twoich ust.
Launa: Przestań!
I pobiegła do domu.
Zeka: Gdzie byłaś, córeczko?
Launa: Nie muszę ci mówić. Idę do jaskini, bo tato się jeszcze nie obudził.
Mówiła to idąc w stronę jaskini, i ciągle patrzyła na Zekę ( która była poza jaskinią ) i nagle jedną sekundę po tym jak skończyła mówić to BACH! Prosto na Striksa. ( Bo ciągle szła patrząc na Zekę i go nie zauważyła ).
Strix: Błąd Launa. Ja nie śpię od dawna. I ty chyba też nie, co?
Zeka: Strix.
Strix: Gdzie byłaś? Znów na granicy, tak?!
Launa: Miałam ważną sprawę, i nie wtrącaj się w nią! Słyszysz?!
Uciekła z płaczem do Lona.
Strix: Idź! Uciekaj sobie! I tak tam długo nie przeżyjesz! Ja cię jeszcze dopadnę!!!!!!!!!
I głośno zaryczał.
Zeka: Moim zdaniem zaczynasz przesadzać!
Strix: Zamknij się!

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Rozdział 40

Laun wciąż dorastał, lecz nie miał wcale takich samych zamiarów, co planował Strix.
Strix: Rakven, liczyłem każdy dzień i już czas na prezentacje.
Rakven: Drogi Strixie, źle liczyłeś, prezentacja będzie jutro.
Strix: Wielka mi różnica!
Rakven: A dlaczego ci tak na tym zależy?
Strix: Bo mam już zaplanowane całe życie launa.
Rakven: Nie wydaje mi się czy to chłopak, czy dziewczyna.
Strix: Oczywiście że to chłopak, i sam dobrze o tym wiesz!
Rakven: Nie chcę się kłócić. Wrócę już do domu.
Strix: Tylko się nie spóźniaj! Masz u mnie być zanim wstanie słońce!
Zeka: Strix. Ja ci mówię, to jest dziewczyna!
I zaczęła się kłótnia:
Strix: Chłopak!
Zeka: Dziewczynka!
Strix: Chłopak!
Tymczasem W dżungli była żałoba.
Zara: Dlaczego Farti nas opuścił?
Sizen: To było nasze przeznaczenie. W moich strona wiemy o tym dużo.
Kori: Nie mogę uwierzyć, że już go nie będzie.
Sizem: Nie, będzie.
Zara: Co?
Sizem: Będzie w naszych sercach. Tego kogo pokochaliśmy raz, zawsze z nami będzie.
A lata mijały, lwiątka rosły, i przyszedł czas......
Strix: Laun wyszedł z domu jeszcze wczoraj i nie wrócił!
Zeka: Nie denerwuj się tak. Na pewno zaraz wróci.
Strix: Oby. Mam mu coś do powiedzenia.
Zeka: Strix, chcesz mu wmawiać że ma zostać królem i bronić,  by nikt nie zrzucił go  z tronu?
Strix: Krótko mówiąc: tak.
Zeka: A jak to będzie dziewczynka?
Strix: Niech ci będzie. wymyśle plan B.
Laun: Już jestem! Wybacz tato. Taki jeden lew mnie zaczepił.
Strix: Jaki lew? Gdzie ty chodziłeś?
Launa: Tylko na granice tato. I dla czego do mnie mówisz jakbym była......
Zeka: Facetem?
Launa: Tak mamo. Tato, przez całe moje życie mówiłeś że jestem chłopcem! Teraz wiem już że to nie prawda!
Strix: A jak ten lew miał na imię?
Launa: Co cię to obchodzi? Już chcesz mi znaleźć męża?! Niespodzianka! Ja też chcę mieć swoje zdanie na temat mojego własnego życia! I radzę ci się nie wtrącać do niego!
Strix: Jak śmiesz tak mówić do własnego ojca!
Launa: Nie ty już nie jesteś moim ojcem!
I pszyszedł Winn.
Winn: Strix. Posłałem posłańca na zwiady.
Strix: I........
Winn: I powiedział ze widział tak jakby.......
Strix: Kogo! Gadaj!
Winn: Sizema.
Strix: Co? Przecież on nie żyje!
Winn: Posłaniec mówi że widział go przy ogromnej dżungli, Daleko stąd.
Strix: Bardzo dobrze. Idź.
Winn: I tak po prostu o tym zapomnisz?
Strix: Winn, znasz mnie. Nie zostawiłbym tak tej sprawy. Musimy zabić każdego kto chce mi zabrać tron! Idź już!
Launa: Tato! A jak on nie chce ci zabrać tronu?
Strix: Jesteś za młoda żeby myśleć o sprawach królestwa.
Jednak Launa nie miała mroku w sercu, tak jak inni. Chciała jakoś pomóc tamu Sizemowi. I miała plan.

wtorek, 10 stycznia 2012

Rozdział 39

Po dwóch miesiącach, Sizem, Kori i Zara, mieli stać się dorosłymi lwami.
Farti: Na zadanie pierwsze, pójdziemy do starego cmentarzyska, usmażyć banany.
( Kisa: P. S. Nie róbcie tego w domu! )
I poszli. Cmentarzysko już było tak bardzo stare, że kości przysypała ziemia. Strzelały gejzery.
Farti: Pójdę z wami. Tam Na sam dół. Do tej przepaści.
Gdy zeszli. Farti zrobił im zagadkę: Kto znajdzie pamiątkę po hienach, to dostanie kiwi!
Długo szukali,  w końcu Zara znalazła odcisk łapy. Taka była uradowana, że głośno krzyknęła:
Zara: ZNALAZŁAM!!!!!!!
Echo odpiło się tak mocno, że było słychać 10.000 Zar. Nagle na Fartiego, Zarę, Koriego, i Sizema, spadła lawina kości. Zaczęła się szybka ewakuacja. Kori i Zara szybko wdrapali się na szczyt.
Kori: Mam nadzieję, że Sizem, i Farti sobie poradzą.
Zara: Fartiemu szczęście zawsze dopisało, czy teraz ma być inaczej?
Tym czasem piętro niżej w skalnej jaskini ukryli się Sizem i Farti.
Farti: Musimy się szybko wydostać, inaczej nas zasypie!
Sizem: Fartiiiiiiiiiiiiii!!!!!!!!!!!
Nagle do jaskini wpadła czaszka słonia. Jaj kieł mocno zranił Fartiego.
Sizem: Farti! Nic ci nie jest?
Farti: Niestety jest. Mam zadanie drugie.
Sizem: Tak?
Farti: Opiekuj się Korim i Zarą. Powiedz im, że ja odeszłam w spokoju. Żegnaj Sizem.
Sizem: Żegnaj Szel.
Sizem Sam się wdrapał i opowiedział Koriemu, i Zarze, że on ich kochał i z tym odszedł.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Rozdział 38

W dżungli zapadła noc. Czyste niebo pokazało gwiazdy. Sizem, Kori, Zara i Farti spali i śnili.
Sizema nagle złapał dziwny sen:
Sizem: Gdzie ja jestem?
Lemux: W twoim śnie.
Sizem: Tata! A gdzie mama?
Lemux: Mama nie może się z tobą spotkać.
Sizem: Dlaczego?
Lemux: Nie martw się! Dopilnuje żeby ci się śnili twoi przodkowie noc, w noc.
Sizem: A kiedy będzie mama?
Lemux: W następnej nocy.
Sizem: Dobrze.
Nagle Lemux zniknął. Ale tego wcale nie chciał! Zaczęło się straszne tornado.
Sizem: Tato! Gdzie jesteś?!
Strix: Hahahahahhahahahahahah!!!!!!
Sizem był w samym środku tornada. W jego ściance sobaczył obraz dużego, dorosłego lwa walczącego z ogromnym, czerwonym lwem. Nagle któryś zaczął strasznie krwawić. Sizem nie wiedział co to morze znaczyć!
Sizem:Niiiiiiiiieeeeeeeeee!!!!!!!!!!!
Kori: Sizem! Sizem! Sizem! Obudź  się!
Sizem: Kori! Muszę iść do Księżyca!
I pobiegł.
Kori: To nie w tą stronę!
Sizem: Nie ważne!
Farti: Gdzie ten mały pobiegł?
Kori: Do Księżyca.
Farti: Ale to nie w tą stronę.
Kori: Też mu to mówiłem.
W tym czasie Sizem jakoś dotarł do Księżyca.
Sizem: Księżycu! Śniło mi się tornado, lwy, tata!
Księżyc: Uspokój się. Twój tata obiecał codziennie cię odwiedzać.
Sizem: A będę codziennie miał koszmary?
Księżyc: To wymaga od początku.
Sizem: To znaczy...........
Księżyc: Jeśli odwiedzi cię tylko mama, albo tylko tata, będziesz miał koszmary, jeśli obaj, to spokojnie prześpisz do rana. No chyba że będzie ci się chciało psi psi.
Sizem: No tak. Ale tata powiedział ,, przodkowie".
Księżyc: Chodziło mi o to, że jak we śnie odwiedzi cię dwoje lwów to nie zaznasz koszmarów.
Sizem: A jak trzy, lub więcej?
Księżyc: To taż nie będziesz miał koszmarów! Na Słońce! Zrozum! Jeden lew - koszmar, więcej lwów - sen!
Sizem: Aha!! To ja już pójdę. Farti na pewno zrobił śniadanie. Ciekawe co to będzie, kiwi, granaty.....
Księżyc: Będą banany.
Sizem: To co to my małpy jesteśmy!?
I poszedł.

sobota, 24 grudnia 2011

Rozdział 37

Sizem i jego nowi przyjaciele poszli do dżungli, do małego tunelu a gdy z niego wyszli....
Sizem: Ła..........
Kori: W twoim starym domu jesz mięso?
Sizem: Z zebry albo antylopy.
Zara: To jest taki problem....
Sizem: Jaki?
Kori: My jak jemy mięso, to z jaszczurki, albo z robaków.
Sizem: Ohyda!
Zara: A tak poza tym to też jemy różne owoce.
Sizem: Owoce?
Przyszedł do nich Farti.
Farti: Tu jesteście! Ja was szukam po całej dolinie!
Sizem: Ty przygotowujesz  jedzenie?
Farti: Tak.
Sizem: A co będzie?
Farti: Pomarańcze.
Sizem: To się je da zjeść?
Kori: Najwyraźniej tak.
Zara: Chodźmy już jeść.
A tym czasem na Lwiej Skale.....
Strix: Nie! Zamawiałem ze słonia!
Lwice: Panie! Słonia nie da się upolować!
Strix: Jeśli nie upolujecie mi słonia, to ja upoluje was!
Lwice uciekły.
Strix: Ha ha.
Rakven: Panie, słoń podepcze te lwice. A jakbyś im nie kazał zapolować na słonia to by żyły, i by polowały na inne zwierzęta przez długo, długo!
Strix: Hmm.... To dobry pomysł, trzeba im kazać upolować coś innego. Zawołać mi tu lwice!
Lwice: Tak panie?
Strix: Upolujcie mi coś innego....... Upolujcie mi 3 zebry!
Lwice: Tak panie!
Pod Lwią Skałą lwice spotkały Rakvena.
Lwice: Dziękujemy.
Rakven: Nie ma za co.
I poszły.

poniedziałek, 26 września 2011

Rozdział 36

Tym czasem na Lwiej Skale Strix panoszył się. Nie wiedział co ma zrobić z królestwem.
Strix: Mam wpuścić wygnańców,  czy żyć według prawa?
I w końcu zdecydował: Gdy Laun będzie miał pół roku, wpuszczę wygnańców!
A u Sizema...
Kori:  Chodźmy nad rzekę. Sizen musi poznać Księżyca.
Szel: Ja nie idę. Musze pójść skombinować obiad.
Zara: Powodzenia!
Gdy tak szli, rozmawiali:
 Kori: Wiedziałem że farti z nami nie pójdzie.
Sizem: Kto?
Zara: Szel, tylko ma taką ksywkę.
Sizem: Aaaa.... A Księżyc...
Kori: Takiego gościa nie ma drugiego w całej Afryce!
Zara: On patrowi przewidzieć co się stanie.
Kori: I przypomni co się wydarzyło.
Zara: A także powie co się dzieje na świecie!
Kori: Wie wszystko!
I doszli do głębokiego lasu, w którym była polana a w niej jezioro o czystej wodzie. Tam nigdy słońce nie zajrzało przez drzewa. W jeziorze stał błękitny lew.
Kori: To właśnie jest Księżyc.
Sizen chciał się przedstawić i zapoznać ale Księżyc zabrał mu głos.
Księżyc: Nie mów nic! Jesteś Sizen twoi rodzice zginęli na wojnie i pochodzisz z Lwiej Skały.
( Księżyc stał do nich tyłem i miał zamknięte oczy )
Sizen: Tak.Skąd wiesz?
Księżyc: Ja nie wiem, ja przeczuwam.
Sizem: chcę wiedzieć co dzieje się na Lwiej Skale.
Księżyc: Strix ma zły plan. Pokonać ma go tylko dzielny wojownik.
Sizem: Co?
Nie uzyskał odpowiedzi bo Księżyc się zanurzył.
Kori: Choźmy na obiad. Farti pewnie czeka.

piątek, 12 sierpnia 2011

Rozdział 35

Sizem już prawie wyczerpał wszystkie siły, gdy dotarł, tam, gdzie żaden lew z Lwiej Ziemi nawet nie ośmielił się pomyśleć by tam pójść. Przeszedł z 300 kilometrów! Oczywiście z krótkimi przerwami, bo by już dawno padł.
Poczuł, że łapy same mu się wginają, i w końcu - Padł!
 Tym czasem na Lwiej Ziemi.....
Strix: Rakven!
Rakven: Panie, prezentacja ma się odbyć dopiero w tedy jak lwiątko otworzy oczy, w przeciwnym razie, nie zobaczy swego królestwa.
Strix: No dobra! Niech ci będzie! A ile mam czekać?
Rakven: A ile już ma?
Strix: Tydzień.
Rakven: Miesiąc.
Strix: Miesiąc? Co będę przez ten czas robić?
Rakven: Poznaj Launa. I zwołaj zwierzęta.
Strix: No dobra.
Chciał zadać jeszcze jedno pytanie, ale Rakvena już nie było.
A z Sizenem...
Ktoś: Hej! Żyjesz? Powiedz coś!
Sizem: Kto to jest.
Sizem obudził się z nieprzytomności. Zobaczył lewka i młodą lwice.

 Lwiczka: Cześć, jestem Zara.
Lewek: A ja, Kori.
Sizem : Jestem Sizem, to to wiem, ale, gdzie ja jestem?
Kori: Na Opuszczonej Ziemi.
Zara: Poznaj naszego brata.
Kori: Zara, Szel, nigdy nie ma czasu.
Zara: A właśnie że ma!
Później było ciągłe: ,, Nie! Tak! Nie! Tak!''
Sizen : Przestańcie!
Ktoś: Kori! Zara!
Kori: To Szel!
Zara: Woła nas.
Kori: Chodź!
Lwiątka biegły przez pewną krainę. W końcu dotarli do nastoletniego lwa.
Szel: Kto to jest?
Kori: To Sizem.
Zara: Uratowaliśmy go na skraju pustyni.












 Ja już muszę kończyć. Do zobaczenia!

HURRRA!!!

 Nominowano nas do nagrody One Lvely Blog Avard przez www.kotyewci.blogspot.com a to jest post z nominacją- http://kotyewci.blogspot.com/2011/08/superwiesci.html :) Serdecznie dziękujemy:)
A oto zasady:
-napisz podziękowania i kink bloggera, który cię nominował
- skopiuj i wklej logo na swoim blogu
- napisz o sobie 7 rzeczy
- nominuj 16 innych cudownych bloggerów
(nie można nominować bloggera, który Wam przyznał nagrodę)
- napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji
 7 rzeczy o mnie:
1 - Mam kotkę Plamcie.
2 - Lubie grać w gry ,, król lew''.
3 - Niebieski to mój ulubiony kolor.
4 - Mam dwa blogi.
5 - Jestem zodiakalnym bykiem.
6 - Mam 9 lat.
7 - Pójdę do trzeciej klasy.

16 bloggerów:
 http://lwia-historia-lwie-pokolenia.blogspot.com/
 To pozdrowionka:)

czwartek, 21 lipca 2011

Uwaga!

                                                                      Kisa:
To znowu ja, Kisa. Widzę że jest słabo z komentarzami! Do póki Rozdział 34 nie biedzie miał chodź jednego komentarza, nie będę pisać kolejnych rozdziałów! A robi się naprawdę ciekawię! 

Rozdział 34

Winn biegł, i biegł, aż w końcu znalazł się w miejscu, które wyglądało, jakby nikogo tam nie było. To było bardzo daleko. Nagle usłyszał jakieś śmiechy.
Ha! Ha! Ha!
Winn: Kto to jest?!
Nagle ujrzał przed sobą hienę.
Hiena: Cześć! Jestem Hiena 272!
Winn: Hej.
Hiena: Mów mi 272.
Winn: A są jeszcze inne hieny?
272: Tak! Oczywiście! Jest nas 3000!
Winn: Aż 3000?
272: Tak!
Tym czasem na Złaj Ziemi.....
Strix: Jaki on słodki!
Zeka: To ona, ty głupku!
Strix: Zamknij się! To on, i nazwiemy go Laun.
Zeka jak chcesz. Ale ja będę mówiła Launa.
Strix: Jak chcesz.
Tym czasem Winn się dogadał z innymi hienami, i już wracał do Sziki. Na Cmentarzysku Słoni znaleźli jeszcze 200 hien, i razem połączyli siły. Było ich już 3201 licząc Winna. Po godzinie dobiegli na Złą Ziemię.
Szika: Winn, widzę że wróciłeś bardzo wcześnie. A więc ile ich masz?
Winn: 3200!
Szika: A ja, rano poszedłam na spacer, i znalazłem 20 chętnych lwic! Jest nas ranem 3225!
Madra: A kto zostanie z Launem?
Szika: Ach, Zeka nie będzie mogła walczyć. A więc jest nas 3224. Ale i tak wystarczy na atak. Nawet jeśli uciekną i potem zawalczą to zginą!
Hieny wybuchły śmiechem.
Strix: Czas na zemstę!
Szika: Strix, mówię ci, ZEMSTA BĘDZIE SŁODKA!
I pomaszerowali na Lwią Skałę. A gdy tam dotarli......
Lemux: Odejdź stąd!
Szika: Nie zamierzam! DO ATAKU!
Walka była groźna. Hieny ciągle wygrywały, ale nie zabijały. W końcu Szika dopadł Lemuxa, który zwisał ze skały.
Szika: No, no, no, kogo my tu mamy? Oddaj mi tron!
Lemux: Szika! Wciągnij mnie!
Szika: Teraz się boisz, o jestem silniejszy!
Lemux: Przepraszam!
Szika: Nie, to ja przepraszam!
Już miał go zrzucić, gdy bohatersko Santta rzuciła się na Szikę.
Santta: Jeśli chcesz go zabić, to najpierw musisz mnie załatwić!
Szika: Aha, chciałem cię zabić później, ale, skoro chcesz..... Hieny! Brać ją!
Hieny szybko się z nią  pobiły. I oczywiście wygrały.
Szika: A więc, Lemuksie jak to mówią na Złej Ziemi: Bywaj!
I go zrzucił.
Szika: Ej, wy, hieny na dole! Możecie go dotłuc!
Nagle Jeka skoczyła na niego od tyłu. Stoczyli walkę. tym razem, to Szika padł ofiarom.
Szybko przyleciał Winn i zabił Jekę. Nagle przybiegł Sizem.
Jeka ( ledwo żywa ) : Sizem, uciekaj! Uciekaj!
Sizem uciekał. a hieny go goniły. ale mały Sizem był szybki. I im uciekł.
Nagle hieny znalazły nowe zdoycze: Cana, Fizza, i Tagę. Keila, Zawa, i Mawa, ratowały swoje dzieci. I im się to udało. Zginęło 500 hien, i wszystkie 20 lwice, nie zapominajmy o  śmierci Sziki!
Po paru minutach, lwice się poddały.
Strix został królem, z Zeką.
A Sizem nadal uciekał.

poniedziałek, 4 lipca 2011

Reklama

Oto film Disney'a, w którym występuje lew!
               Opowieści z
                  NARNII
          Lew, Czarownica i Stara Szafa  
Polecam!






                             

  Kisa

                                                                 
                                                                       
                                                                                                 

Zdjątka 2

Nie którzy lubią oglądać zdjęcia. A więc robię ,, Zdjątka 2 '' dla odwiedzających mojego bloga.

























Rozdział 33

Kilka tygodni temu, Lemux miał złe przeczucia. Pamiętał o groźbach Sziki i Madry. Martwił się...... Tym czasem Sizem miał nowych przyjaciół. Dziś miał ich poznać.
Sizem: Cześć. Jestem Sizem. Pomyślałem że się przedstawię.
Jeden lewek: Cześć! Jestem Fizz.
Lwiczka: A ja, Taga.
Sizem: A ty?
Drugi lewek: Jestem Can ( Kan ).
Fizz: Can jest trochę nie śmiały.
Taga: I zawsze usuwa się w cień.
Can: Morze się w coś pobawimy?...
Taga: W berka!
Sizem: A jak się w to gra?
Taga: To ty nie wiesz? Chodź,  to ci powiem.
Tym czasem Lemux rozmawiał z mamą Fizza ( z Kalią ) , z mamą Tagi ( Zawą ) , i z matką Cana ( Mawą ). Pewnie się zastanawiacie, z kąt one się wzięły......
... Po prostu Lemux ich uratował gdy Szika miał ich roztrzeskać na kawałki. I przyjął je do swego stada.
Tym czasem Szika i Madra przeprowadzili się na Złą Ziemię.
Szika: Jak mógł mnie wyśmiać......
Madra: Szika! Zeka nie długo będzie miała lwiątka!
Szika: To wspaniale! Ile mam jeszcze czekać?
Madra: Jak czekałeś trzy tygodnie, to chcesz wiedzieć ile jeszcze?
Szika: Tak!
Madra: Ha! Jutro będziesz dziadziusiem!
Szika: Co? Jutro?
 Madra: Tak!
Strix: Tato? Nie widziałeś Winna?
Szika: Nie, ani Winna, ani Nidżela.
Strix: A więc, gdzie oni są?
Tym czasem Winn i Nidżel toczyli walkę na śmierć i życie. A gdzie? Na Cmentarzysku Słoni!
Winn: To za zdradę!
Walną Nidżela w łeb i Nidżel poleciał w kości. Te kości były jak by ,, murem '', i na ich czubku leżała ciężka czaszka słonia. Która runęła na Nidżela. Zmiażdżyła go. A Winn Wrócił do domu.
Winn: Ojcze. Zabiłem zdrajcę!
Szika: A kim on był?
Winn : To Nidżel.
Szika: Ha! A więc jednego przeciwnika mniej.
Winn: Kiedy atak?
Szika: Po jutrze. w tym czasie ty, będziesz musiał znaleźć armię tych, co nam pomogą!
Winn: Mam zacząć szukać?
Szika: Tak. I niech duch Skazy będzie z tobą.
I Winn poszedł.

środa, 22 czerwca 2011

Rozdział 32

Miesiąc temu......
Lemux poszedł na spacer. Szedł po pustyni. Szedł, aż spotkał lwiątko.
         Lemux: Ej! Zaczekaj! Ktoś ty?
Lwiątko: Dzień dobry! Ja nie mam imienia, rodzice nie zdążyli mi go dać.
Lemux: A gdzie twoi rodzice? I co to znaczy ,, nie zdążyli '' ?
Lwiątko: Miałem mamę, tatę, siostrę, i brata. Ale pan Szika napadł na nas i zabił moich rodziców. A rodzeństwo zabiła pani Madra. Na szczęście mi się udało uciec.
Lemux: A z kąt pochodzisz?
Lwiątko: Z Rajskiej Ziemi.
Lemux: A kiedy Szika i Madra na was napadli?
Lwiątko: Przeszło 3 miesiące.
Lemux: A ile masz miesięcy?
Lwiątko: 4 miesiące i tydzień.
Lemux: A chciałbyś mieć rodzinę?
Lwiątko: Tak! Jakąkolwiek! Oprócz rodziny pana Sziki!
Lemux: Chodź ze mną. Nie długo będziesz miał rodzinę.
I doszli na Lwią Skałę.
Lemux: Co się stało?!
Zazu: Panie. Twoja żona miała wypadek. Rakven ją już wyleczył. Lecz już nigdy nie będzie miała dziecka.
Lemux poszedł do niej.
Jeka: O. Lemux. Kto to?
Lemux: Osierocone lwiątko. Morze.... No wiesz...... On...... Morze dołączyć do naszej rodziny?
Jeka: Pokarz mi się młodzieńcze. Jak masz na imię?
Lwiątko: Nie mam imienia.
Jeka: No dobrze. Należysz do naszej rodziny. Od dzisiaj mów mi mamo.
Lemux: A mi tato.
Lwiątko: A jak mam na imię?
Lemux: Właśnie.
Jaka: Imię na ,, S '' ..........
Lemux: Potem ,, i ''.
Lwiątko: Potem  ,, z ''. No co? Po siostrze.
Jeka: ,, e ''.
Lemux: ,, m ''.
Lwiątko: Sizem?
Lamux: Tak! Sizem ( czytaj Szizen ).
Jeka: Masz na imię Sizem!
Sizem: Dziękuję!
Wieczorem Lemux poszedł na trochę długi spacerek. Położył się, na mięciutkiej trawie, i spoglądał w niebo. Nagle zobaczył, na niebie dziwnego lwa.
Lew: Jestem Woriis - biologiczny ojciec Sizema. I bardzo ci dziękuję za to, co zrobiłeś mojemu synowi.
Lemux: A jak doszło do zabicia cię?
I Woriis opowiedział królowi jak to się stało. A tym czasem na Lwiej Skale silna  moc obudziła Sizema. Lwiątko wyjrzało z jaskini, i zobaczyło swojego Biologicznego ojca. Co sił w łapkach pognało w jego stronę. Gdy tam dotarł to jego prawdziwy tata zszedł na ziemię. Jak by był żywy. Potem, bawił się, ze swoim synem przez całą noc. Potem, Sizem pożegnał się z Woriisem, i poszedł ze swoim nowym tatą, do domu.

piątek, 17 czerwca 2011

rozdział 31

Minęło parę miesięcy. Lemux, miał zostać królem. Ale Lwia Ziemia go nie akceptowała. A najbardziej z nich nie akceptował Winn. Kiedy Lemux wyszedł na szczyt Lwiej Skały, by zostać królem, wszyscy zaczęli krzyczeć i się sprzeciwiać.
Słonie: Nie chcemy go tu!
Żyrafy: Nasz król ma być delikatny, i z plamką? Ha! W życiu nie mieliśmy mieć takiego idiotę!
Małpy: On nie może być królem!
Nie daleko Lwiej Skały czaiła się Madra w wysokiej trawie. Wszystko widziała i słyszała.
Madra: A więc mój plan się nie uda! Nie zostanie królem! Ale zaraz,.....
Winn: Wszyscy się tobie sprzeciwiają! Oddaj mi tron!
Santta: Nie! Lemux, nie zwracaj na to uwagi! Bądź królem!
I już miał zaryczeć, ale Winn tak szybko wspiął się na Lwią Skałę, i skoczył na Lemuxa. Santta pomogła synowi walczyć, ale Winn był bardzo silny. Aż w końcu skoczył Nidżel. I walczyli razem. Pokonali Winna. I go wygnali. Winn po drodze spotkał Madre.
Madra: Nie pytaj tylko chodź!
I pobiegli na Hienią Posadę.
Lemux: Wwwwwwwwwwwwrrrrrrrraaaaaaaałłłłłłłłł!!!!!!!!!!
Jeka: Rrrrrrrał! Wrał! Wwwwwwwwwwrrrrrrraaaaaaałłłłłłłł!!!!!!!
Gepardy: Skoro, on nas, jego ludu, nie słucha, to chodźmy  stąd.
Inne zwierzęta: Tak! Wolelibyśmy już Winna!
Lemux: Co?
Jeka: Straciliśmy królestwo!
Madra ( właśnie się zjawiła ) : A więc oddaj je nam!
Santta: Nie! Nigdy w życiu!
Szika: A jednak oni was nie chcą!
Lemux: Nie!
Madra: Przestraszysz nas?
Lemux: RRRRRRRRRRRRRRRAAAAAAAAAAAAAAŁŁŁŁŁŁŁŁ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Szika: Tylko na tyle cię stać?
Lemux: WWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWRRRRRRRRRRRRRRRRAAAAAAAAAAŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁ!!!!!!!!!!!!
Tak zaryczał, że było czuć jego oddech. Szika i Madra, już trochę się przestraszyli, i uciekli.

środa, 15 czerwca 2011

Rozdział 30

Natiw: Synu. Bardzo mi przykro, że ta skończona małpa, yyyyy.... No wiesz...... Avan zasłużył na śmierć.
Lemux: Tato, kiedyś mi mówiłeś że, między nami jest magia...
Naiw: Bo tak jest.
Lemux: Może to troszkę nie grzeczne pytanie, ale..... Kiedy będę królem?
Natiw: Oj, synu, synu. Ja, kiedy byłem w twoim wieku, zadałem to samo pytanie.
Lemux: No a więc?
Natiw: No cóż, następcy tronu, odziedziczą tron po śmierci króla. Jeśli nawet królowa żyje, to musi być inny władca.
I Natiw poszedł.
A tym czasem na Hieniej Posadzie.....
Glinn: Uwaga hieny, i nie tylko hieny: Ja, i hienia rada, postanowiliśmy wywołać wojnę przed czasem! Co wy na to?
I nagle przyszli wygnańcy.
Glinn: A co to? Podarunek dla mnie? Och! Nigdy nie dostałem...... Małpiego mięsa! Chętnie spróbuję!
A na Lwiej Skale......
Do Lemuxsa przyszedł nie znany pawian.
Nieznany pawian: Witaj, Lemux. Widziałem, to, co mój brat zrobił. Ach! Gdzie moje maniery? Jestem Rakven.
Lemux: A więc ty jesteś bratem mordercy?
Rakven: Tak. Kiedyś, Rafiki mnie uczył, na swego zastępce. Ale kiedy okazało się, że jeszcze morze posłużyć parę lat, to  wtedy wypędził mnie jak ,, za próg .''
Lemux: To bardzo miłe. Będziesz zastępcą Rafikiego?
Rakven: Tak.
Lemux: To dobrze.
I pawian poszedł. Po paru minutach  zjawiły się hieny, Szika, Madra i Strix.
Madra: To koniec! Ha ha! Marzyłam o tym.... Od lat!
Glinn: Na niego!
Lemux był sam, bo Natiw poszedł na spacer z Santtą, A lwice poszły na polowanie. Był jedynie Azz. Sam, nawet nie wiadomo gdzie był.
Lemux: Aaaaaa!!!!!
Szika: Zostawcie go! Ja się nim zajmę! Otoczyć teren ze wszystkich stron!
Lemux: Szika! Aa.
Lemux maił na pysku wielką ranę, która krwawiła aż miło! Cały jego pysk był czerwony.
Zaczęła się bitwa. Azz zobaczył, że Lemux potrzebuje pomocy.Jak najszybciej pobiegł na Lwią Skałę. Szika przewrócił przeciwnika grzbietem do góry i położył łapę na szyi Lemuxa, i zaczął dusić.Na szczęście Azz przybiegł i obronił przyjaciela. Potem przybył Natiw z Santtą. I zaczęli walczyć. Nagle, nie wiadomo z kąt zjawił się Sam. I pomógł im.
Natiw: Szika! Zostaw mojego syna! To nasza sprawa!
Szika: Dobrze! I tak ten twój potomek prawie nie żyję! Ha ha ha!!!!
I zaczęli walczyć. Nie daleko lwice, wracały z polowania. Gdy zobaczyły ich bitwę, to zdobycze same wyleciały im z pyska. Ile sił w łapach pognały na Lwią Skałę. Byli by tak dłużej walczyli, gdyby nie rozpętała się burza, i nie strzelił piorun. Pożar, wywołany przez pioruna, rozległ się na całą Afrykę! Zabił wszystkie hieny, Azza, Sama, piątkę innych lwic,  a tak że Natiwa. Lwia Ziemia była zniszczona. A poranione lwy wyleczył, doskonały dr. Rakven.

czwartek, 9 czerwca 2011

Rozdział 29

Winn: Wróciłem, panie.
Natiw: Czego tu szukasz? To nie jest twój, dom.
Winn: Przyjmij mnie! Znam spisek Madry!
Natiw: Co? Znasz jej plan? A ma jakiś?
Winn: Tak! Ja jestem jaj synem, i mogę zgadnąć, co teraz robi?
Natiw: To powiedz!
Winn: Czekaj... Układa plan z królem hien.
Natiw: Zazu! Leć nad Złą Ziemię, i zobacz, co robi Madra?
Zazu: Tak Panie!
A po chwili....
Zazu: Panie. Madra, układa plan z jakąś hieną.
Natiw: Leć już Zazu! Gratulacje, Winn. No dobrze. Przyjmę, cię.
Winn: Na prawdę? Och dziękuję!
Natiw: Ale tylko na próbę.
Winn: Co?
Natiw: Zdradź mi ten plan.
Winn: Oni planują wojnę! Za miesiąc, trzy tygodnie i dziewięć dni!
Natiw: Dobrze! Sprawdzimy, cię. Jeśli to się stanie, przyjmę cię. Jeśli nie, to chyba wiesz co będzie?
Winn: O tak! Chyba?
Natiw: Świetnie! Już się nie mogę doczekać!
Nagle przyleciał Zazu.
Zazu: Panie! Santta dzisiaj... No wiesz? Wyda na świat lwiątka.....
Natiw: Gdzie ona jest?
Zazu: Na drzewie, Rafikiego, bo on nie może już składać wizyt domowych, ponieważ uczy innego pawiana, na swojego zastępce.
Natiw: Dobrze!
I poszedł tam.
Winn: Miesiąc, trzy tygodnie, i dziewięć dni. A jak zrezygnują?
A na drzewie Rafikiego......
Rafiki uczył Avana ( bo tak miał na imię uczeń Rafikiego ) Pomagać przy porodzie.
Rafiki: Przepraszam, Santto, ale muszę mieć zastępce, i muszę go nauczyć.
Santta: Dobrze.
A po paru minutach....
Rafiki: Dobrze Avan! A teraz płeć....
Avan: Dziewczynka!
Lemux: Santta!
I Lemux i Santta, przytulili się do córki.
Avan: Rafiki. Czy ja będę miał prezentację, z nią?
Rafiki: Tak. Ale niestety, ja nie dożyję.....
I lwy podziękowały, i poszły. Został tylko Natiw.
Natiw: Rafiki. Musisz odejść?
Rafiki: Tak, niestety. Nic nie trwa wiecznie. Prezentowałem Mufasę, i ile lat temu umarł..... Ja też kiedyś muszę. Z wiekiem, tracimy i siłę. I mam teraz, taki, stary i słaby, podnosić lwiątko? Natiwie, nic, nie trwa wiecznie.
I Natiw poszedł. A Avan, szykował się na prezentację. Rafiki położył się spokojnie, na jednej, grubej, gałęzi, i odszedł :(
Po miesiącu, lwiczka otworzyła oczka. Avan, już na to czekał. Z radością wyszedł na szczyt Lwiej Skały.

 Nagle, zachwiał się. Małe kamyczki poleciały w dół. A że miał, mały lęg wysokości, o którym zapomniał ze szczęścia i radości, ktoś spadł, ale nie on. Tylko....
Lemux: Nniiiiiiieeee!!!!!!
....... liczka!
Avan: Uf! Dobrze że żyję!
Lemux: Na pewno?
I czaił się po małpy.
Lemux: Będziesz mi tu cyrki robił?!
Avan: Nie! Nie jedz mnie! Zrobię wszystko!
Lemux: Nie Avan. Nie ma dla ciebie litości! Ani pół procenta!
I rzucił się na pawiana.  Zagryzł go. I tych co się śmiali, wygnał, i kazał dać ciało Avana na pożarcie hien.
Winn: Przykro mi, Lemuxie.