Laun wciąż dorastał, lecz nie miał wcale takich samych zamiarów, co planował Strix.
Strix: Rakven, liczyłem każdy dzień i już czas na prezentacje.
Rakven: Drogi Strixie, źle liczyłeś, prezentacja będzie jutro.
Strix: Wielka mi różnica!
Rakven: A dlaczego ci tak na tym zależy?
Strix: Bo mam już zaplanowane całe życie launa.
Rakven: Nie wydaje mi się czy to chłopak, czy dziewczyna.
Strix: Oczywiście że to chłopak, i sam dobrze o tym wiesz!
Rakven: Nie chcę się kłócić. Wrócę już do domu.
Strix: Tylko się nie spóźniaj! Masz u mnie być zanim wstanie słońce!
Zeka: Strix. Ja ci mówię, to jest dziewczyna!
I zaczęła się kłótnia:
Strix: Chłopak!
Zeka: Dziewczynka!
Strix: Chłopak!
Tymczasem W dżungli była żałoba.
Zara: Dlaczego Farti nas opuścił?
Sizen: To było nasze przeznaczenie. W moich strona wiemy o tym dużo.
Kori: Nie mogę uwierzyć, że już go nie będzie.
Sizem: Nie, będzie.
Zara: Co?
Sizem: Będzie w naszych sercach. Tego kogo pokochaliśmy raz, zawsze z nami będzie.
A lata mijały, lwiątka rosły, i przyszedł czas......
Strix: Laun wyszedł z domu jeszcze wczoraj i nie wrócił!
Zeka: Nie denerwuj się tak. Na pewno zaraz wróci.
Strix: Oby. Mam mu coś do powiedzenia.
Zeka: Strix, chcesz mu wmawiać że ma zostać królem i bronić, by nikt nie zrzucił go z tronu?
Strix: Krótko mówiąc: tak.
Zeka: A jak to będzie dziewczynka?
Strix: Niech ci będzie. wymyśle plan B.
Laun: Już jestem! Wybacz tato. Taki jeden lew mnie zaczepił.
Strix: Jaki lew? Gdzie ty chodziłeś?
Launa: Tylko na granice tato. I dla czego do mnie mówisz jakbym była......
Zeka: Facetem?
Launa: Tak mamo. Tato, przez całe moje życie mówiłeś że jestem chłopcem! Teraz wiem już że to nie prawda!
Strix: A jak ten lew miał na imię?
Launa: Co cię to obchodzi? Już chcesz mi znaleźć męża?! Niespodzianka! Ja też chcę mieć swoje zdanie na temat mojego własnego życia! I radzę ci się nie wtrącać do niego!
Strix: Jak śmiesz tak mówić do własnego ojca!
Launa: Nie ty już nie jesteś moim ojcem!
I pszyszedł Winn.
Winn: Strix. Posłałem posłańca na zwiady.
Strix: I........
Winn: I powiedział ze widział tak jakby.......
Strix: Kogo! Gadaj!
Winn: Sizema.
Strix: Co? Przecież on nie żyje!
Winn: Posłaniec mówi że widział go przy ogromnej dżungli, Daleko stąd.
Strix: Bardzo dobrze. Idź.
Winn: I tak po prostu o tym zapomnisz?
Strix: Winn, znasz mnie. Nie zostawiłbym tak tej sprawy. Musimy zabić każdego kto chce mi zabrać tron! Idź już!
Launa: Tato! A jak on nie chce ci zabrać tronu?
Strix: Jesteś za młoda żeby myśleć o sprawach królestwa.
Jednak Launa nie miała mroku w sercu, tak jak inni. Chciała jakoś pomóc tamu Sizemowi. I miała plan.
Król lew
Ciąg dalszy historii...
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
wtorek, 10 stycznia 2012
Rozdział 39
Po dwóch miesiącach, Sizem, Kori i Zara, mieli stać się dorosłymi lwami.
Farti: Na zadanie pierwsze, pójdziemy do starego cmentarzyska, usmażyć banany.
( Kisa: P. S. Nie róbcie tego w domu! )
I poszli. Cmentarzysko już było tak bardzo stare, że kości przysypała ziemia. Strzelały gejzery.
Farti: Pójdę z wami. Tam Na sam dół. Do tej przepaści.
Gdy zeszli. Farti zrobił im zagadkę: Kto znajdzie pamiątkę po hienach, to dostanie kiwi!
Długo szukali, w końcu Zara znalazła odcisk łapy. Taka była uradowana, że głośno krzyknęła:
Zara: ZNALAZŁAM!!!!!!!
Echo odpiło się tak mocno, że było słychać 10.000 Zar. Nagle na Fartiego, Zarę, Koriego, i Sizema, spadła lawina kości. Zaczęła się szybka ewakuacja. Kori i Zara szybko wdrapali się na szczyt.
Kori: Mam nadzieję, że Sizem, i Farti sobie poradzą.
Zara: Fartiemu szczęście zawsze dopisało, czy teraz ma być inaczej?
Tym czasem piętro niżej w skalnej jaskini ukryli się Sizem i Farti.
Farti: Musimy się szybko wydostać, inaczej nas zasypie!
Sizem: Fartiiiiiiiiiiiiii!!!!!!!!!!!
Nagle do jaskini wpadła czaszka słonia. Jaj kieł mocno zranił Fartiego.
Sizem: Farti! Nic ci nie jest?
Farti: Niestety jest. Mam zadanie drugie.
Sizem: Tak?
Farti: Opiekuj się Korim i Zarą. Powiedz im, że ja odeszłam w spokoju. Żegnaj Sizem.
Sizem: Żegnaj Szel.
Sizem Sam się wdrapał i opowiedział Koriemu, i Zarze, że on ich kochał i z tym odszedł.
Farti: Na zadanie pierwsze, pójdziemy do starego cmentarzyska, usmażyć banany.
( Kisa: P. S. Nie róbcie tego w domu! )
I poszli. Cmentarzysko już było tak bardzo stare, że kości przysypała ziemia. Strzelały gejzery.
Farti: Pójdę z wami. Tam Na sam dół. Do tej przepaści.
Gdy zeszli. Farti zrobił im zagadkę: Kto znajdzie pamiątkę po hienach, to dostanie kiwi!
Długo szukali, w końcu Zara znalazła odcisk łapy. Taka była uradowana, że głośno krzyknęła:
Zara: ZNALAZŁAM!!!!!!!
Echo odpiło się tak mocno, że było słychać 10.000 Zar. Nagle na Fartiego, Zarę, Koriego, i Sizema, spadła lawina kości. Zaczęła się szybka ewakuacja. Kori i Zara szybko wdrapali się na szczyt.
Kori: Mam nadzieję, że Sizem, i Farti sobie poradzą.
Zara: Fartiemu szczęście zawsze dopisało, czy teraz ma być inaczej?
Tym czasem piętro niżej w skalnej jaskini ukryli się Sizem i Farti.
Farti: Musimy się szybko wydostać, inaczej nas zasypie!
Sizem: Fartiiiiiiiiiiiiii!!!!!!!!!!!
Nagle do jaskini wpadła czaszka słonia. Jaj kieł mocno zranił Fartiego.
Sizem: Farti! Nic ci nie jest?
Farti: Niestety jest. Mam zadanie drugie.
Sizem: Tak?
Farti: Opiekuj się Korim i Zarą. Powiedz im, że ja odeszłam w spokoju. Żegnaj Sizem.
Sizem: Żegnaj Szel.
Sizem Sam się wdrapał i opowiedział Koriemu, i Zarze, że on ich kochał i z tym odszedł.
poniedziałek, 26 grudnia 2011
Rozdział 38
W dżungli zapadła noc. Czyste niebo pokazało gwiazdy. Sizem, Kori, Zara i Farti spali i śnili.
Sizema nagle złapał dziwny sen:
Sizem: Gdzie ja jestem?
Lemux: W twoim śnie.
Sizem: Tata! A gdzie mama?
Lemux: Mama nie może się z tobą spotkać.
Sizem: Dlaczego?
Lemux: Nie martw się! Dopilnuje żeby ci się śnili twoi przodkowie noc, w noc.
Sizem: A kiedy będzie mama?
Lemux: W następnej nocy.
Sizem: Dobrze.
Nagle Lemux zniknął. Ale tego wcale nie chciał! Zaczęło się straszne tornado.
Sizem: Tato! Gdzie jesteś?!
Strix: Hahahahahhahahahahahah!!!!!!
Sizem był w samym środku tornada. W jego ściance sobaczył obraz dużego, dorosłego lwa walczącego z ogromnym, czerwonym lwem. Nagle któryś zaczął strasznie krwawić. Sizem nie wiedział co to morze znaczyć!
Sizem:Niiiiiiiiieeeeeeeeee!!!!!!!!!!!
Kori: Sizem! Sizem! Sizem! Obudź się!
Sizem: Kori! Muszę iść do Księżyca!
I pobiegł.
Kori: To nie w tą stronę!
Sizem: Nie ważne!
Farti: Gdzie ten mały pobiegł?
Kori: Do Księżyca.
Farti: Ale to nie w tą stronę.
Kori: Też mu to mówiłem.
W tym czasie Sizem jakoś dotarł do Księżyca.
Sizem: Księżycu! Śniło mi się tornado, lwy, tata!
Księżyc: Uspokój się. Twój tata obiecał codziennie cię odwiedzać.
Sizem: A będę codziennie miał koszmary?
Księżyc: To wymaga od początku.
Sizem: To znaczy...........
Księżyc: Jeśli odwiedzi cię tylko mama, albo tylko tata, będziesz miał koszmary, jeśli obaj, to spokojnie prześpisz do rana. No chyba że będzie ci się chciało psi psi.
Sizem: No tak. Ale tata powiedział ,, przodkowie".
Księżyc: Chodziło mi o to, że jak we śnie odwiedzi cię dwoje lwów to nie zaznasz koszmarów.
Sizem: A jak trzy, lub więcej?
Księżyc: To taż nie będziesz miał koszmarów! Na Słońce! Zrozum! Jeden lew - koszmar, więcej lwów - sen!
Sizem: Aha!! To ja już pójdę. Farti na pewno zrobił śniadanie. Ciekawe co to będzie, kiwi, granaty.....
Księżyc: Będą banany.
Sizem: To co to my małpy jesteśmy!?
I poszedł.
Sizema nagle złapał dziwny sen:
Sizem: Gdzie ja jestem?
Lemux: W twoim śnie.
Sizem: Tata! A gdzie mama?
Lemux: Mama nie może się z tobą spotkać.
Sizem: Dlaczego?
Lemux: Nie martw się! Dopilnuje żeby ci się śnili twoi przodkowie noc, w noc.
Sizem: A kiedy będzie mama?
Lemux: W następnej nocy.
Sizem: Dobrze.
Nagle Lemux zniknął. Ale tego wcale nie chciał! Zaczęło się straszne tornado.
Sizem: Tato! Gdzie jesteś?!
Strix: Hahahahahhahahahahahah!!!!!!
Sizem był w samym środku tornada. W jego ściance sobaczył obraz dużego, dorosłego lwa walczącego z ogromnym, czerwonym lwem. Nagle któryś zaczął strasznie krwawić. Sizem nie wiedział co to morze znaczyć!
Sizem:Niiiiiiiiieeeeeeeeee!!!!!!!!!!!
Kori: Sizem! Sizem! Sizem! Obudź się!
Sizem: Kori! Muszę iść do Księżyca!
I pobiegł.
Kori: To nie w tą stronę!
Sizem: Nie ważne!
Farti: Gdzie ten mały pobiegł?
Kori: Do Księżyca.
Farti: Ale to nie w tą stronę.
Kori: Też mu to mówiłem.
W tym czasie Sizem jakoś dotarł do Księżyca.
Sizem: Księżycu! Śniło mi się tornado, lwy, tata!
Księżyc: Uspokój się. Twój tata obiecał codziennie cię odwiedzać.
Sizem: A będę codziennie miał koszmary?
Księżyc: To wymaga od początku.
Sizem: To znaczy...........
Księżyc: Jeśli odwiedzi cię tylko mama, albo tylko tata, będziesz miał koszmary, jeśli obaj, to spokojnie prześpisz do rana. No chyba że będzie ci się chciało psi psi.
Sizem: No tak. Ale tata powiedział ,, przodkowie".
Księżyc: Chodziło mi o to, że jak we śnie odwiedzi cię dwoje lwów to nie zaznasz koszmarów.
Sizem: A jak trzy, lub więcej?
Księżyc: To taż nie będziesz miał koszmarów! Na Słońce! Zrozum! Jeden lew - koszmar, więcej lwów - sen!
Sizem: Aha!! To ja już pójdę. Farti na pewno zrobił śniadanie. Ciekawe co to będzie, kiwi, granaty.....
Księżyc: Będą banany.
Sizem: To co to my małpy jesteśmy!?
I poszedł.
sobota, 24 grudnia 2011
Rozdział 37
Sizem i jego nowi przyjaciele poszli do dżungli, do małego tunelu a gdy z niego wyszli....
Sizem: Ła..........
Kori: W twoim starym domu jesz mięso?
Sizem: Z zebry albo antylopy.
Zara: To jest taki problem....
Sizem: Jaki?
Kori: My jak jemy mięso, to z jaszczurki, albo z robaków.
Sizem: Ohyda!
Zara: A tak poza tym to też jemy różne owoce.
Sizem: Owoce?
Przyszedł do nich Farti.
Farti: Tu jesteście! Ja was szukam po całej dolinie!
Sizem: Ty przygotowujesz jedzenie?
Farti: Tak.
Sizem: A co będzie?
Farti: Pomarańcze.
Sizem: To się je da zjeść?
Kori: Najwyraźniej tak.
Zara: Chodźmy już jeść.
A tym czasem na Lwiej Skale.....
Strix: Nie! Zamawiałem ze słonia!
Lwice: Panie! Słonia nie da się upolować!
Strix: Jeśli nie upolujecie mi słonia, to ja upoluje was!
Lwice uciekły.
Strix: Ha ha.
Rakven: Panie, słoń podepcze te lwice. A jakbyś im nie kazał zapolować na słonia to by żyły, i by polowały na inne zwierzęta przez długo, długo!
Strix: Hmm.... To dobry pomysł, trzeba im kazać upolować coś innego. Zawołać mi tu lwice!
Lwice: Tak panie?
Strix: Upolujcie mi coś innego....... Upolujcie mi 3 zebry!
Lwice: Tak panie!
Pod Lwią Skałą lwice spotkały Rakvena.
Lwice: Dziękujemy.
Rakven: Nie ma za co.
I poszły.
Sizem: Ła..........
Kori: W twoim starym domu jesz mięso?
Sizem: Z zebry albo antylopy.
Zara: To jest taki problem....
Sizem: Jaki?
Kori: My jak jemy mięso, to z jaszczurki, albo z robaków.
Sizem: Ohyda!
Zara: A tak poza tym to też jemy różne owoce.
Sizem: Owoce?
Przyszedł do nich Farti.
Farti: Tu jesteście! Ja was szukam po całej dolinie!
Sizem: Ty przygotowujesz jedzenie?
Farti: Tak.
Sizem: A co będzie?
Farti: Pomarańcze.
Sizem: To się je da zjeść?
Kori: Najwyraźniej tak.
Zara: Chodźmy już jeść.
A tym czasem na Lwiej Skale.....
Strix: Nie! Zamawiałem ze słonia!
Lwice: Panie! Słonia nie da się upolować!
Strix: Jeśli nie upolujecie mi słonia, to ja upoluje was!
Lwice uciekły.
Strix: Ha ha.
Rakven: Panie, słoń podepcze te lwice. A jakbyś im nie kazał zapolować na słonia to by żyły, i by polowały na inne zwierzęta przez długo, długo!
Strix: Hmm.... To dobry pomysł, trzeba im kazać upolować coś innego. Zawołać mi tu lwice!
Lwice: Tak panie?
Strix: Upolujcie mi coś innego....... Upolujcie mi 3 zebry!
Lwice: Tak panie!
Pod Lwią Skałą lwice spotkały Rakvena.
Lwice: Dziękujemy.
Rakven: Nie ma za co.
I poszły.
poniedziałek, 26 września 2011
Rozdział 36
Tym czasem na Lwiej Skale Strix panoszył się. Nie wiedział co ma zrobić z królestwem.
Strix: Mam wpuścić wygnańców, czy żyć według prawa?
I w końcu zdecydował: Gdy Laun będzie miał pół roku, wpuszczę wygnańców!
A u Sizema...
Kori: Chodźmy nad rzekę. Sizen musi poznać Księżyca.
Szel: Ja nie idę. Musze pójść skombinować obiad.
Zara: Powodzenia!
Gdy tak szli, rozmawiali:
Kori: Wiedziałem że farti z nami nie pójdzie.
Sizem: Kto?
Zara: Szel, tylko ma taką ksywkę.
Sizem: Aaaa.... A Księżyc...
Kori: Takiego gościa nie ma drugiego w całej Afryce!
Zara: On patrowi przewidzieć co się stanie.
Kori: I przypomni co się wydarzyło.
Zara: A także powie co się dzieje na świecie!
Kori: Wie wszystko!
I doszli do głębokiego lasu, w którym była polana a w niej jezioro o czystej wodzie. Tam nigdy słońce nie zajrzało przez drzewa. W jeziorze stał błękitny lew.
Kori: To właśnie jest Księżyc.
Sizen chciał się przedstawić i zapoznać ale Księżyc zabrał mu głos.
Księżyc: Nie mów nic! Jesteś Sizen twoi rodzice zginęli na wojnie i pochodzisz z Lwiej Skały.
( Księżyc stał do nich tyłem i miał zamknięte oczy )
Sizen: Tak.Skąd wiesz?
Księżyc: Ja nie wiem, ja przeczuwam.
Sizem: chcę wiedzieć co dzieje się na Lwiej Skale.
Księżyc: Strix ma zły plan. Pokonać ma go tylko dzielny wojownik.
Sizem: Co?
Nie uzyskał odpowiedzi bo Księżyc się zanurzył.
Kori: Choźmy na obiad. Farti pewnie czeka.
Strix: Mam wpuścić wygnańców, czy żyć według prawa?
I w końcu zdecydował: Gdy Laun będzie miał pół roku, wpuszczę wygnańców!
A u Sizema...
Kori: Chodźmy nad rzekę. Sizen musi poznać Księżyca.
Szel: Ja nie idę. Musze pójść skombinować obiad.
Zara: Powodzenia!
Gdy tak szli, rozmawiali:
Kori: Wiedziałem że farti z nami nie pójdzie.
Sizem: Kto?
Zara: Szel, tylko ma taką ksywkę.
Sizem: Aaaa.... A Księżyc...
Kori: Takiego gościa nie ma drugiego w całej Afryce!
Zara: On patrowi przewidzieć co się stanie.
Kori: I przypomni co się wydarzyło.
Zara: A także powie co się dzieje na świecie!
Kori: Wie wszystko!
I doszli do głębokiego lasu, w którym była polana a w niej jezioro o czystej wodzie. Tam nigdy słońce nie zajrzało przez drzewa. W jeziorze stał błękitny lew.
Kori: To właśnie jest Księżyc.
Sizen chciał się przedstawić i zapoznać ale Księżyc zabrał mu głos.
Księżyc: Nie mów nic! Jesteś Sizen twoi rodzice zginęli na wojnie i pochodzisz z Lwiej Skały.
( Księżyc stał do nich tyłem i miał zamknięte oczy )
Sizen: Tak.Skąd wiesz?
Księżyc: Ja nie wiem, ja przeczuwam.
Sizem: chcę wiedzieć co dzieje się na Lwiej Skale.
Księżyc: Strix ma zły plan. Pokonać ma go tylko dzielny wojownik.
Sizem: Co?
Nie uzyskał odpowiedzi bo Księżyc się zanurzył.
Kori: Choźmy na obiad. Farti pewnie czeka.
piątek, 12 sierpnia 2011
Rozdział 35
Sizem już prawie wyczerpał wszystkie siły, gdy dotarł, tam, gdzie żaden lew z Lwiej Ziemi nawet nie ośmielił się pomyśleć by tam pójść. Przeszedł z 300 kilometrów! Oczywiście z krótkimi przerwami, bo by już dawno padł.
Poczuł, że łapy same mu się wginają, i w końcu - Padł!
Tym czasem na Lwiej Ziemi.....
Strix: Rakven!
Rakven: Panie, prezentacja ma się odbyć dopiero w tedy jak lwiątko otworzy oczy, w przeciwnym razie, nie zobaczy swego królestwa.
Strix: No dobra! Niech ci będzie! A ile mam czekać?
Rakven: A ile już ma?
Strix: Tydzień.
Rakven: Miesiąc.
Strix: Miesiąc? Co będę przez ten czas robić?
Rakven: Poznaj Launa. I zwołaj zwierzęta.
Strix: No dobra.
Chciał zadać jeszcze jedno pytanie, ale Rakvena już nie było.
A z Sizenem...
Ktoś: Hej! Żyjesz? Powiedz coś!
Sizem: Kto to jest.
Sizem obudził się z nieprzytomności. Zobaczył lewka i młodą lwice.

Lwiczka: Cześć, jestem Zara.
Lewek: A ja, Kori.
Sizem : Jestem Sizem, to to wiem, ale, gdzie ja jestem?
Kori: Na Opuszczonej Ziemi.
Zara: Poznaj naszego brata.
Kori: Zara, Szel, nigdy nie ma czasu.
Zara: A właśnie że ma!
Później było ciągłe: ,, Nie! Tak! Nie! Tak!''
Sizen : Przestańcie!
Ktoś: Kori! Zara!
Kori: To Szel!
Zara: Woła nas.
Kori: Chodź!
Lwiątka biegły przez pewną krainę. W końcu dotarli do nastoletniego lwa.
Szel: Kto to jest?
Kori: To Sizem.
Zara: Uratowaliśmy go na skraju pustyni.
Ja już muszę kończyć. Do zobaczenia!
Poczuł, że łapy same mu się wginają, i w końcu - Padł!
Tym czasem na Lwiej Ziemi.....
Strix: Rakven!
Rakven: Panie, prezentacja ma się odbyć dopiero w tedy jak lwiątko otworzy oczy, w przeciwnym razie, nie zobaczy swego królestwa.
Strix: No dobra! Niech ci będzie! A ile mam czekać?
Rakven: A ile już ma?
Strix: Tydzień.
Rakven: Miesiąc.
Strix: Miesiąc? Co będę przez ten czas robić?
Rakven: Poznaj Launa. I zwołaj zwierzęta.
Strix: No dobra.
Chciał zadać jeszcze jedno pytanie, ale Rakvena już nie było.
A z Sizenem...Ktoś: Hej! Żyjesz? Powiedz coś!
Sizem: Kto to jest.
Sizem obudził się z nieprzytomności. Zobaczył lewka i młodą lwice.

Lwiczka: Cześć, jestem Zara.
Lewek: A ja, Kori.
Sizem : Jestem Sizem, to to wiem, ale, gdzie ja jestem?
Kori: Na Opuszczonej Ziemi.
Zara: Poznaj naszego brata.
Kori: Zara, Szel, nigdy nie ma czasu.
Zara: A właśnie że ma!
Później było ciągłe: ,, Nie! Tak! Nie! Tak!''
Sizen : Przestańcie!
Ktoś: Kori! Zara!
Kori: To Szel!
Zara: Woła nas.
Kori: Chodź!
Lwiątka biegły przez pewną krainę. W końcu dotarli do nastoletniego lwa.
Szel: Kto to jest?
Kori: To Sizem.
Zara: Uratowaliśmy go na skraju pustyni.
Ja już muszę kończyć. Do zobaczenia!
HURRRA!!!
Nominowano nas do nagrody One Lvely Blog Avard przez www.kotyewci.blogspot.com a to jest post z nominacją- http://kotyewci.blogspot.com/2011/08/superwiesci.html :) Serdecznie dziękujemy:)
A oto zasady:
-napisz podziękowania i kink bloggera, który cię nominował
A oto zasady:
-napisz podziękowania i kink bloggera, który cię nominował
- skopiuj i wklej logo na swoim blogu
- napisz o sobie 7 rzeczy
- nominuj 16 innych cudownych bloggerów
(nie można nominować bloggera, który Wam przyznał nagrodę)
- napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji
- nominuj 16 innych cudownych bloggerów
(nie można nominować bloggera, który Wam przyznał nagrodę)
- napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji
7 rzeczy o mnie:
1 - Mam kotkę Plamcie.
2 - Lubie grać w gry ,, król lew''.
3 - Niebieski to mój ulubiony kolor.
4 - Mam dwa blogi.
5 - Jestem zodiakalnym bykiem.
6 - Mam 9 lat.
7 - Pójdę do trzeciej klasy.
16 bloggerów:
http://lwia-historia-lwie-pokolenia.blogspot.com/
To pozdrowionka:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

